Świadectwa rodzin

Mam czworo dzieci. Utrzymanie i wychowanie ich jest bardzo ciężkie. Cały czas szukam sposobu na przetrwanie. Szukam możliwości wsparcia w szkołach dzieci, w PCK, w Caritasie, w innych organizacjach. Cieszę się z każdej pomocy, ale najbardziej potrzebne są pieniądze. Artykuły szkolne są bardzo drogie dla mojej gromadki, a przecież trzeba opłacić rachunki za prąd, gaz, czynsz, zapłacić za leki dla dzieci, dla mnie. Mam niepełnosprawne dziecko - chciałabym kupić mu komputer, ułatwić mu naukę - szukam możliwości, funduszy. Pytam, piszę wnioski, dzwonię...

Gdyby nie Fundacja "Głos dla Życia" byłoby mi o wiele trudniej. Od niedawna otrzymuję systematycznie pomoc na żywność lub ostatnio na węgiel. Z samej renty i zasiłków otrzymywanych z MOPRu nie jesteśmy w stanie utrzymać rodziny. "PATRONAT NAD RODZINĄ" jest dla nas nieoceniony.

Chciałabym mieć możliwość podzielenia się swoimi, może ktoś wreszcie zauważy w jakich warunkach żyją rodziny wielodzietne. Byle tylko starczyło siły...

Łucja i Piotr, 4 dzieci

Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę. Udało się - mam szóstkę dzieci, w tym dwoje już założyło własne gniazdka. Nigdy nie żałowałam, że mam tak dużą rodzinę do utrzymania, choć problemów jest dużo: problemy finansowe (rachunki, zakup opału na zimę), szukanie darmowej odzieży dla dzieci, problemy zdrowotne dzieci, ich szkolna nauka - dwójka ma nauczanie indywidualne, a córka dojeżdża do szkoły w Owińskach (jest słabo widząca). Mam również problemy mieszkaniowe. Cały czas szukamy z mężem pracy dodatkowej.

W tej trudnej sytuacji bardzo pomaga nam Fundacja "Głos dla Życia", która objęła nasza rodzinę programem PATRONAT NAD RODZINĄ. Comiesięczny "zastrzyk pieniężny" na konkretny cel znacznie odciąża nasz domowy budżet. Nie wiem, kim jest mój ofiarodawca, ale jestem mu bardzo wdzięczna za pomoc. Jeszcze bardziej wdzięczna jestem Fundacji, która objęła nas tym programem. Teraz wierzę, że póki ja będę wyczulona na problemy innych i w miarę możliwości będę komuś pomagać (a mam komu - kuzynce, dzieciom w wychowaniu wnuków) to znajdą się ludzie, którzy i mnie wesprą, gdy ja tego będę potrzebować

Regina i Ryszard, 4 dzieci

Jesteśmy rodziną wielodzietną i jest to nasze wielkie szczęście i radość. Od pierwszego dnia, kiedy zakochaliśmy się w sobie, wiedzieliśmy, że się pobierzemy i będziemy mieć dużo dzieci. I choć nasze postanowienie musiało poczekać, byliśmy cierpliwi. Kiedy osiągnęliśmy pełnoletność i dojrzeliśmy duchowo, pobraliśmy się i po roku narodził nam się pierwszy syn. Pomimo zmian, jakie zachodziły w kraju i pogarszającej się sytuacji materialnej rodzin, byliśmy zdecydowani trwać w naszym postanowieniu. Pomimo różnych opinii płynących z otoczenia, że będzie ciężko, że nie damy rady, trwaliśmy w naszym postanowieniu. Dzieci rodziły się zdrowe, wspaniałe i piękne. Żona urodziła szczęśliwie pięciu synów i trzy córki. Najmłodszy synek ukończył właśnie tydzień. Radość bycia rodziną potrafi osłodzić troski życia codziennego.

Jesteśmy szczęśliwą rodziną pomimo okresowych trudności materialnych. Dzieciaki rosną, ich potrzeby stają się coraz większe - czasem nie na wszystko nas stać. Kochamy się, wspieramy i doceniamy siebie. Nigdy nie będziemy żałować naszej decyzji, dzieci są całym naszym życiem, a my mamy wypełniony czas do końca życia.

Katarzyna i Marek, 8 dzieci

Jesteśmy rodziną wielodzietną, która niedawno obchodziła swoje 25 lecie. Obydwoje mamy średnie wykształcenie.

Nasza najstarsza córka Elżbieta skończyła psychologię na UAM, latem wyszła za mąż i opuściła dom rodzinny. Druga córka Joanna studiuje agroturystykę na AR i jest na piątym roku. Zaczęła pisać pracę magisterską na bardzo ciekawy temat, a mianowicie o hodowli ozdobnych ptaków wodnych w gospodarstwach agroturystycznych.

Trzecia córka Dorota zaczęła studiować fizjoterapię i opiekę nad osobami starszymi na WSPiA w Poznaniu. Marta jest naszym czwartym dzieckiem. Obecnie kończy gimnazjum i przygotowuje się do testów kończących szkołę. Chciałaby dalej uczyć się w liceum, najchętniej Sióstr Urszulanek. Nie wiemy, czy spełnią się jej marzenia: po pierwsze ze względów finansowych, po drugie czy Martusia osiągnie wymarzone wyniki w nauce.

Nasza Dominika, piąta córeczka, uczy się w 4 klasie szkoły podstawowej. Bardzo lubi tańczyć oraz lubi konie. Chodzi pomagać do małej stajni znajdującej się niedaleko nas.

Antoś, nasz pierwszy syn, jest uczniem drugiej klasy. W tym roku przystąpi do pierwszej komunii świętej. Lubi kopać piłkę, ulubioną jego pozycją jest obrona i stanie na bramce. Według kolegów jest pełnym poświęcenia bramkarzem, a według wychowawczyni ma zdolności matematyczne. Jest ministrantem. Stasiu, siódme nasze dziecko, ma dwa lata i trzy miesiące. Jest blondynkiem o kręconych włosach i niebieskich oczkach. Jak się śmieje, to na policzkach pojawiają się dołeczki i śliczne błyski w oczach.

Dzieci są naszą dumą i radością.

Utrzymujemy się z niewielkiego gospodarstwa rolno-ogrodniczego. Nasze plony sprzedajemy na giełdzie w Poznaniu Franowie. Od roku powróciliśmy do hodowli drobiu na nasze potrzeby. Niewielką nadwyżkę sprzedajemy sąsiadom. Jeśli  chodzi o warzywa, to jesteśmy samowystarczalni.

Naszym odwiecznym problemem są rachunki oraz finanse na zakup środków produkcji (nasiona, nawozy itp.) oraz remonty.

Staramy się, aby nasze dzieci nie odczuwały różnicy w sytuacji materialnej z innymi, dlatego uczestniczą w każdej imprezie czy wyjeździe organizowanym przez szkolę.

Ubrane nasze dzieci są skromnie, wiele rzeczy mają od rodziny czy znajomych. Jedzenie również jest oszczędne. Staramy się, aby było dużo warzyw, mleka. Nasze zamierzenia to dobrze wychować dzieci, wykształcić je i bardzo byśmy chcieli, aby mieszkali w Polsce, aby miały założone własne, tradycyjne rodziny.

Mamy ciche marzenia związane z wyjazdami (każde z rodziców w inną stronę świata), ale to jest mniej ważne. W związku z sytuacją nie muszą być realizowane.

Hanna i Piotr, 7 dzieci


Fotogaleria
Rodzin
Wielodzietnych



Fundacja "Głos dla Życia" ul. Forteczna 3, 61-362 Poznań, tel. 061 653 03 91, fax 061 653 03 94, e-mail: glos@prolife.com.pl
Nr konta 07 1090 1359 0000 0001 0171 5897